REKLAMA

Łowca promocji

Tysiące ludzi przejeżdża blisko jednego z wielkich sklepów w dużym mieście i tysiące par oczu czyta „super niskie ceny”, „dziś specjalna okazja” i całkiem możliwe, że połowa zaduma się chwile nad swoimi wydatkami a 30% wstąpi i kupi to co w promocji, a przy okazji jeszcze kilka innych rzeczy. Magia zaniżonej ceny masła, czar tanich piersi z kurczaka, zerowy procent rat na telewizor. Wszyscy prędzej czy później na to się nabieramy. Ale nie Marek – człowiek, który gromadzi wiedzę i co najważniejsze chętnie się nią dzieli.

Joanna Szczerbaty

Zanim zdecyduje się coś kupić, sprawdza dokładnie ceny w całym mieście oraz na necie. Wie gdzie najlepiej wymienić opony, który sklep jutro będzie miał promocję na kawę, kto uznaje reklamacje, a gdzie zupełnie nie warto nic kupować, bo jest stare, a panie w kasie oszukują. Jeśli chcesz coś kupić, gdzieś pojechać, coś zwiedzić albo gdzieś dojechać, to dzwonisz do Marka. Wie wszystko, a jeśli nie wie, to wie gdzie się tego dowie i robi to.

Rozmowa z nim to prawdziwa uczta dla szukających promocji i ułatwień. To człowiek typu „maven”. Nazwa ta pochodzi z języka jidysz i oznacza osobę, która gromadzi wiedzę. Nigdy nie da się skusić na hasło „codziennie niskie ceny” bo wie, co się za tym kryje. Jest nim przeświadczenie, że my jako klienci reagujemy zawsze z taką sama wrażliwością na ceny, czyli kupujemy więcej nawet wtedy, gdy cena nie została obniżona. Jeśli Marek dopatrzy się nieprawidłowości, napisze do kierownika sklepu. Byłam kiedyś oczarowana jak opowiadał historię kupowania roweru dla córki. 7 razy reklamował sprzęt, bo zawsze dopatrzył się czegoś, aż w końcu kierownik sklepu niemal oddał mu kolejny typ roweru za pół ceny.

Kim są ci strażnicy prawidłowości na rynku? To ludzie ze wszystkich środowisk oraz o różnych dochodach. Są niczym znany nam mieszkaniec Teksasu, strażnikami cen. Jeśli znasz chociaż jednego takiego strażnika, możesz być pewny, że poszuka ci najlepszego towaru za najniższą cenę. Mało tego. Potrafi nawet zadzwonić i powiedzieć, że właśnie jest fajne auto do sprzedania albo jutro będą lodówki po niższej cenie, gdybym przez przypadek chciała.

Jak wyglądają zakupy mavena? Dajmy na to, że chce kupić pralkę. Najpierw sprawdza wszystkie możliwe oferty w sklepach w mieście, bez względu czy to duża sieciówka, czy mały sklep osiedlowy. Potem siada do internetu, sprawdza dalej, dzwoni, prosi o zdjęcia i o promocje. Wie, że takie zakupy to najlepiej po świętach, a nie przed, kiedy klient musi kupić, żeby nie zostać bez pralki na czas świątecznych porządków. Po tygodniu już jest prawie zdecydowany. Ale to, że kupi, nie oznacza, że nie skorzysta z prawa do reklamacji i ewentualnych negocjacji z kierownikiem sklepu.


zdjęcie poglądowe

Znalazłem tanio błotnik do auta – opowiada – Wiec zadzwoniłem, zapytałem od razu ile mi obniży, wiec facet zszedł o 50 złotych. Zaproponowałem, że mam opony zimowe, lekko używane. Chciał. Dobiliśmy targu. W końcowej wersji jak wróciłem z błotnikiem i wycieraczkami, pozbyłem się opon z garażu i zarobiłem 200 złotych.

Jak twierdzi Linda Price, wykładowca marketingu na Uniwersytecie Nebraskim i autorka pionierskich badań nad mavenami, są to ludzie niezwykle otwarci na potrzeby innych i zawsze pomocni. Są jakby pomostem między konsumentami i handlowcami, znając wiele niedostępnych dla przeciętnych klientów tajemnic.

Posiadanie mavena wśród swoich znajomych pozwala zaoszczędzić wiele trudu i rzecz jasna pieniędzy. Jeśli zatem znasz „łowce promocji”, to szanuj go i korzystaj z jego wiedzy. Najprawdopodobniej jest jedynym znanym ci sumiennie czytającym wszelkie gazetki promocyjne człowiekiem, podczas gdy ty wyrzucasz je do kosza. Możesz być pewny, że gdy na rynku pojawi się jakaś nowinka technologiczna, poinformuje cię o tym. To złoty człowiek. Dzięki niemu możesz zdecydowanie lepiej żyć.

źródło: materiały nadesłane

08-10-2021

Udostępnij ten artykuł znajomym:

Udostępnij

Napisz komentarz przez Facebook


lub zaloguj się aby dodać komentarz


Pokaż więcej komentarzy (0)